Takie bez sensu porównanie GS 460 i IS-F’a

IS-F
GS 460

Takie bez sensu porównanie, bo to zupełnie odmienne samochody. Ale piszę, bo pewnie znajdzie się ktoś kto z przyjemnością to przeczyta.

Oczywiście IS-F jest znacznie głośniejszy, nawet idle – w GS 460 silnika właściwie nie słychać nawet gdy kręcimy do odcięcia. Oczywiście jest twardszy, ale GS 460 po przełączeniu zawieszenia na tryb sportowy nie jest jakoś znacząco miększy (pewnie jakby mu założyć 19″ to byłby równie twardy). W IS-F’ie brakuje bardzo regulowanego zawieszenia, ale pewnie dodałoby ono kilkadziesiąt kg i zepsuło osiągi. Ale IS-F ma trzy cechy które powodują że jazda nim jest milion razy przyjemniejsza niż GS’em. Pierwsza to skrzynia biegów – niby ta sama (ośmio-biegowy automat), ale to jakby zupełnie inna skrzynia – o ile w GS’ie zmiany biegów nawet na gazie do dechy i w trybie sportowym są jak w każdym automacie, o tyle IS-F w trybie manualnym zmienia biegi tak prędko i tak drastycznie że bolą kręgi szyjne. Dla samej przyjemności zmiany biegów warto nim poszaleć. Druga zaleta to 19″ felgi i zdumiewające zawieszenie – nie trzeba hamować przed zakrętami – po prostu skręcamy kierownicę a samochód posłusznie skręca. Zero uślizgów. Zero piszczenia. Jedzie jak na szynach. W GS’ie niestety 18″ balony popuszczają na zakrętach a do tego wspomaganie nie daje żadnych informacji i nie wiadomo czy jeszcze jedziemy czy już się ślizgamy. W IS-F’ie wspomaganie właściwie nie występuje przy większych prędkościach i trzeba się nieźle nagimnastykować. A trzecia cecha to kontrola stabilności – w GS’ie zabija ona wszelką zabawę ingerując raptownie i zdecydowanie przy każdym, nawet najmniejszym uślizgu. W IS-F’ie jak dotąd nie zauważyłem jej ingerencji – jeżeli to robi, to jest dyskretna i pozwala na jazdę bokiem. Ale są też drobne niedoskonałości – w IS-F’ie postanowiono pooszczędzać i czujniki dotknięcia klamek są tylko w przednich drzwiach. Brakuje chłodzenia siedzeń. Jakość sprzętu Hi-Fi jest o klasę gorsza niż w GS’ie. Plastiki są zdecydowanie gorszej jakości co czuć. Nawet skóra jest jakaś taka mniej miła w dotyku. Widać i czuć że wnętrze jest od proletariackiego IS’a. Brakuje regulacji twardości zawieszenia – czasem chciałoby się pojechać komfortowo a nie sportowo. Bagażnikiem trzeba trzaskać bo nie ma samozamykania.

Ostatnia uwaga o osiągach – różnica jest odczuwalna, ale nie jakaś tam rzucająca na kolana – GS do 60 MPH ma 5.4 sekundy, IS-F 4.2 sekundy (i oba te czasy są osiągalne dla przeciętnego kierowcy). Niby sekunda, ale myślałem że będzie to znacznie większa różnica, a w sumie to tak bardzo tego nie czuć.


I dwa bonusy – filmik pokazujący jak chodzi silnik w moim IS-F’ie po zmianie dolotu na JoeZ + K&N oraz filmik pokazujący przegazowywanie IS-F’a z tymi zmianami: