Sea Launch jeszcze pordzewieje kilka lat

Dziś nowość o platformie Sea Launch. Przypomnę jej historię w wielkim skrócie – zaczęła w 1995 roku jako konsorcjum firm z Norwegii, Rosji, Ukrainy i USA. Norwedzy (Aker Solutions) dali platformę i statek, Rosja (Energia) trzeci stopień rakiety (block DM-SL), Ukraina (Yushnoye) pierwszy i drugi stopień rakiety a USA (Boeing) osłony ładunku oraz logistykę. W 1999 poleciała pierwsza rakieta Zenit 3SL. W 2000 mieli pierwszą awarię. W 2004 drugą, ale satelita o własnych siłach dotarł na zaplanowaną orbitę. W 2007 rakieta eksplodowała zaraz po starcie uszkadzając platformę (zdjęcie na górze). W 2013 następna awaria – tym razem rakieta przywaliła w ocean. Ostatni start nastąpił w 2014 roku. Razem wystrzelono 31 rakiet. Firma zbankrutowała w 2009 roku, jednak z bankructwa wyciągnęły ją pieniądze rosyjskiej Energii. Wtedy to Boeing uznał że został oszukany i podał do sądu Energię. Energia spłaciła dług Boeinga w naturze – oferując kilka wolnych miejsc w Soyuzach które później Boeing odsprzedał NASA. W 2016 roku Sea Launch kupiła mało znana rosyjska linia lotnicza S7 Airlines.

A dzisiejsza wiadomość to plan używania nie istniejącej jeszcze rakiety Soyuz 5. Rakieta ma być gotowa w 2022 roku, będzie napędzana ciekłym metanem i bardzo możliwe że będzie miała jakieś fragmenty wielokrotnego użycia. W końcu jak się startuje z barki to czemu nie wylądować na barce? Jednak znając opóźnienia w rosyjskim (i nie tylko!) przemyśle kosmicznym spodziewał bym się wcześniej następcy Falcona 9 niż tej rakiety. Dlatego podejrzewam że platforma i statek Sea Launch postoją sobie bezużyteczne jeszcze przez wiele lat.