BFR/BFS zmalał trochę

Last updated on 18 września 2018

118 metrów długości razem i 100 ton udźwigu na niską orbitę ziemi. Jednak to przy założeniu wielokrotnej używalności. Czyli teoretycznie SLS ma nadal sens jako że ma mieć trochę większy udźwig (kosztem zwariowanej ceny za start). Siedem silników zamiast sześciu ale lądowanie na jednym silniku – jak pewnie pamiętacie wcześniej Musk obiecywał lądowania na dwóch silnikach z możliwością utraty jednego. Jednak musiało być to zbyt skomplikowane / kosztowne i ryzyko dla astronautów będzie większe niż pierwotnie planowano. Samo lądowanie odbywa się w ciekawy sposób – rakieta stale leci tak by hamować ile się da za pomocą atmosfery. Prawie do końca spada na płasko – zupełnie inaczej niż Falcon 9. Dopiero w ostatnim momencie obraca się do pionu, odpala silnik i ląduje. Statecznik pionowy tak naprawdę jest tylko ładną nogą – nie ma żadnego zastosowania aerodynamicznego (i podejrzewam ze w ostatecznej wersji zniknie). Za to te dwa regulowane „skrzydła” są bardzo ważne – za ich pomocą stabilizuje się rakietę przy wejściu w atmosferę i reguluje siłę hamowania. Podobnie ze skrzydełkami w nosie. Mam poważne przypuszczenia że rakietę czeka jeszcze co najmniej jedna iteracja – te rozwiązania mają sens biorąc pod uwagę profil wejścia w atmosferę Ziemi wraz z ograniczeniem maksymalnych przeciążeń (spora cześć lotu będzie odbywała się w podobnym położeniu jak prom kosmiczny, dopiero samo lądowanie będzie inne). Jednak podejrzewam że to rozwiązanie nie przetrwa do wersji końcowej i zostanie zastąpione czymś podobnym do europejskiego IXV – dwoma klapami na tyle pojazdu i pewnie czterema wysuwanymi nogami. Silniki Raptor będą takie same w boosterze i lądowniku/drugim stopniu. Oznacza to że te ostatnie będą wysoce nieefektywne bo będą miały za długą dyszę. Docelowo SpaceX planuje prace nad Raptorem z długa dysza ale nie pojawi się on w rakiecie an samym początku lotów.

Pierwszym pasażerem BFS ma być Japończyk – Yusaku Maezawa – to ten sam który wcześniej chciał lecieć na wycieczkę dookoła Księżyca Falconem Heavy. Jednak BFS pozwoli mu na realizację szalonego pomysłu – chce ze sobą wziąć kilku artystów którzy to po obejrzeniu Księżyca z bliska i Ziemi z daleka stworzą wiekopomne dzieła. Tu mała dygresja polityczna – prezes PiS – Jarosław Kaczyński jest w pewnym sensie także wielkim artystą i uważam że powinnismy rozpocząć starania o to by znalazł się na pokładzie BFS. Yusaku płaci za ten lot prawdopodobnie w okolicach pół miliarda dolarów i uważam że powinien przynajmniej jednego z artystów mieć niekonwencjonalnego. Reżyser, fotograf, malarz, piosenkarz, architekt czy stylista to takie plebejskie. Prawdziwym artystą jest architekt polityki i dlatego planuję rozpocząć kampanię na rzecz promocji prezesa Kaczyńskiego. Ale to już koniec dygresji.

Ten księżycowy lot wg. nierealnie optymistyczno Elonowego harmonogramu ma się odbyć w 2023 roku. Elon zatrudnia tych samych planowaczy którzy wcześniej dla NASA planowali datę startu SLS’a. Czyli mówiąc inaczej – przy szczęśliwym układzie gwiazd istnieje szansa na to że w 2023 roku japoński bilioner wraz z garstką ekscentryków poleci wokół Księżyca ale raczej trzeba oczekiwać że nastąpi to bliżej 2030.

A propos poślizgów to Elon poinformował że bezzałogowy test Dragona 2 właśnie się obsunął do grudnia tego roku a lot załogowy planowany jest na lato 2019.

Koszt budowy pierwszego BFR/BFS będzie gdzieś na północ od 5 miliardów dolarów. Czyli Yusaku funduje jakieś 10% przewidywanych kosztów zbudowania tej rakiety.

Pierwsze testy BFS/BFR mają się odbywać w Brownsville a nie w McGregor, ale nie oznacza to że rakieta będzie startowała stamtąd do lotów orbitalnych. Musk mówi że nie podjęto jeszcze decyzji o tym skąd będą starty ale wszyscy wiemy że to podpucha by wycisnąć ze Space Florida tyle pieniędzy ile się da udając że są jakieś alternatywy dla KSC/CCAFS.

Cóż, mam wrażenie że BFR w końcu staje się czymś w miarę realnym – bajki sprzed dwóch lat czy nawet te bardziej realistycznie wyglądające bajki sprzed roku były nadal bajkami. Obecna wersja wydaje się nadal daleka od końcowej, jednak bliższa realności. Zarówno w sensie rozmiarów jak i udźwigu.

Ciekawe kto pierwszy poleci w wycieczkę dookoła Księżyca – astronauci w SLS czy w BFR?