Autonomiczne taxi Tesli

Obejrzałem wczoraj sobie spore kawałki konferencji Tesli, posłuchałem zapewnień Muska + prezentacji inżynierów którzy się zajmują się budową systemu pełnej autonomii i delikatnie mówiąc jestem średnio zachwycony. Przede wszystkim dlatego że okazało się że Tesla jednak zbiera znacznie mniej (choć nadal dużo więcej niż konkurencja) danych ze swojej floty samochodów. Po drugie dlatego że używają bardzo konwencjonalnych technik AI w swoim systemie – miałem nadzieję że pokażą jakieś ciekawe rozwiązania a tu nic. Jeden z przykładów jaki pokazał gość od AI był szczególnie ważny z mojego punktu widzenia – chodziło o rozpoznawanie rasy psów – człowiekowi wystarczy pokazać jedno zdjęcie psa danej rasy i następnie może od razu rozpoznać z duża dokładnością czy pies na innych zdjęciach jest tej rasy czy nie. W przypadku AI która używa Tesla, zanim sieć neuronowa nauczy się rozpoznawać czy dany pies jest szukanej rasy czy nie, trzeba jej pokazać tysiące zdjęć psów w najróżniejszych pozycjach. Niestety to ograniczenie AI które stosuje Tesla – sieci nie “rozumieją” co widzą i uczą się tego w sposób zupełnie odmienny od człowieka. Dlatego po pokazaniu tysięcy zdjęć psów różnych ras, Teslowe AI bez wahania sklasyfikuje krowę jako psa jakiejś rasy. To właśnie największy problem przyjętej techniki – bez “rozumienia” co się dzieje zbudowanie systemu pełnej autonomii będzie niezwykle trudne (a może nawet niemożliwe). Tak, spodziewam się że Tesla bez problemu osiągnie 90% a może nawet 99% dokładność – tzn. przez 99% czasu samochód autonomiczny będzie się umiał statystycznie lepiej/bezpieczniej poruszać niż pojazd sterowany przez kierowcę. Ale ten 1% będzie kluczowy i bez niego nikt nie zezwoli Tesli na pełną autonomiczność. Ten 1% to np. odpowiednie zachowanie w sytuacji gdy policja kieruje ruchem albo gdy jest wypadek i policja nakazuje zawrócić na autostradzie, albo sytuacja kiedy ktoś dla żartu namalował linie na drodze i tym podobne. Mówiąc inaczej – to te momenty kiedy ludzki umysł jest (zwykle) w stanie zauważyć że należy robić coś wbrew temu co mówią zwykle używane sygnały. Inny przykład – zepsute światła – człowiek wie ze jak po 10 minutach nie zapali się zielone to czas na rozejrzenie się na boki i przeskok na czerwonym. Tesla nie ma kamer pozwalających na porządne rozejrzenie się na boki (boczne kamery maja za mały zasięg a radar działa tylko do przodu).

Następna sprawa to lidar. Musk miał dość przekonywujące argumenty przeciwko temu urządzeniu – jest drogie, używa tego samego zakresu częstotliwości promieniowania elektromagnetycznego co kamery (czyli w warunkach ograniczonej widoczności lidar tez ma ograniczoną widoczność) a do tego ludzie lidarów nie mają i są w stanie kierować samochodem. Dużo lepszym rozwiązaniem są radary działające w kilku zakresach fal – rozdzielczość jaka jest potrzebna by być pewnym ze w coś nie wjeżdżamy nie musi być tak duża by wykryć z kilkudziesięciu metrów muchę. Jednak problem leży w tym że jak już wcześniej zauważyłem komputer Tesli nie widzi świata w ten sam sposób jak człowiek i pomyłka w pomiarze odległości oraz prędkości zbliżania się innych obiektów jest dużo łatwiejsza. Poza tym ilość wypadków w którym ludzie wyjeżdżając z drogi bocznej zajeżdżają komuś drogę jest na tyle duża że pokazuje to że nawet ludzie mają problemy z dobrym określeniem odległości i prędkości zbliżania się czegoś dużego.

I tu mamy dodatkowy problem Tesli – Tesla zaprojektowała swoje samochody by były bardzo krótkowzroczne na boki i do tylu – radar jest wyłącznie z przodu a kamery boczne widzą na kilkadziesiąt metrów max. To będzie znacząco ograniczało bezpieczeństwo np. skrętu w lewo z drogi podporządkowanej, szczególnie w trudniejszych warunkach oświetlenia. Boczne radary by się bardzo przydały. A w Niemczech, gdzie nie ma ograniczenia prędkości na autostradach przydała by się z tylu albo taka sama kamera jak jest z przodu albo dodatkowy radar.

Moim zdaniem Tesla nie powinna mieć większych problemów by osiągnąć Level 3 autonomicznej jazdy i być w stanie dawać sobie radę w 99% sytuacji. Trochę trudniejszy ale osiągalny będzie “prosty” Level 4 – zbudowanie systemu który decyduje ze jest w warunkach które nie odpowiadają niczemu co wie jak obsłużyć i awaryjne zatrzymanie samochodu w bezpiecznym miejscu powinno być realne. Takie samochody będą pewnie w stanie miesiącami jeździć bez potrzeby zatrzymania się. Jednak bardzo kiepsko widzę szansę na Level 5 i samochody zupełnie bez kierownicy.

I tu zachodzi pytanie – który poziom autonomicznej jazdy jest niezbędny do rozpoczęcia serwisu automatycznych taksówek? Większość analityków uważa że musi to być Level 5 i dlatego bardzo sceptycznie podchodzi do obietnic Tesli. Moim zdaniem wystarczy Level 4. Po prostu – jak taksówka uzna że nie wie co się dzieje to po prostu stanie i zadzwoni po serwis Tesli. Możliwe że Elon planuje zdalne sterowanie samochodami w takiej sytuacji – kierownicę przejmował by kierowca znajdujący się w centrum obsługi Tesli i wyprowadzał by samochód z opresji do miejsca gdzie może on wrócić do w pełni autonomicznej jazdy. W ten sposób można by wprowadzić serwis taksówkowy zanim Level 5 stanie się możliwy technicznie i zarabiać pieniądze na jego doskonalenie. Oczywiście przyszły rok wydaje się nieprawdopodobny, choć kto wie? Możliwe że jakaś bardzo ograniczona wersja serwisu z kilkunastoma pojazdami pojawi się w Hawthorne, CA. Pojazdy będą nadal wymagały pomocy ludzi by się naładować (pewnie Tesla oddeleguje jakichś niechcianych pracowników do tego) i pewnie będą dość często zgłaszały się po pomoc do bazy ale system będzie działał i zbierał doświadczenia dla firmy. Podejrzewam że docelowo do działania systemu może być potrzebny Starlink – tak by zawsze była opcja szybkiego i niezawodnego łącza pomiędzy zdalnym kierowcą a pojazdem.

Podsumowując – myślę że Elon nie opowiada bajek i że w przyszłym roku zobaczymy pierwszą wersję autonomicznych taksówek. Ale upłynie wiele lat zanim staną się one zagrożeniem dla Ubera i Lyfta. Myślę także że już niedługo zobaczymy u Tesli “prawie Level 3” który będzie z dumą reklamowany przez Muska jako spełnienie jego obietnic o autonomicznym samochodzie choć nadal będzie wymagał nieustannej kontroli ze strony kierowcy.