Kiepsko to widzę

Wiem że trochę depresyjny tytuł postu, ale patrząc na to co się dzieje z NASA i planem przyspieszenia lotu na Księżyc, nie widzę szans by dało się pozbyć SLS’a i wysłać misję prywatną rakietą/rakietami. Wygląda że cała ta paplanina ma wyłącznie na celu spowodowanie zaniepokojenia u Boeinga. A Boeing wie że nikt nie skasuje SLS przed wyborami – nawet jakby Trump próbował to kongres na to nie pozwoli. A w przyszłym roku może się okazać że nowy prezydent kocha Boeinga i uważa że nigdzie się nie śpieszy. Natomiast spodziewam się że NASA dostanie trochę więcej pieniędzy w przyszłorocznym budżecie i że znacząca ich część pójdzie do Boeinga na “przyspieszenie” prac nad SLS. A SLS poleci w 2021 roku.

Lot na Falconie Heavy lub na jakiejś kombinacji innych rakiet nie jest realny. Żeby to miało sens, to trzeba by natychmiast zatrzymać program SLS a fundusze przekierować na takie rozwiązanie. Tego nikt nie zrobi. Możliwe że NASA dostanie jakieś pieniądze na bardziej dokładne studia wykonalności i może nawet coś kapnie ULA i SpaceX na zrobienie takich studiów po własnej stronie, ale nie spodziewam się by poszło to dalej.

Jedyna nadzieja w Musku, gdyby mu się udało zbudować rakietę o udźwigu 130 ton która do tego kosztowała by grosze za start, to SLS ma szanse zakończyć swoją karierę na 1-2 lotach, choć pewnie NASA znajdzie sposób na to by przez jakiś czas twierdzić że Starship/SuperHeavy nie są wystarczająco bezpieczne do lotów załogowych i że tylko SLS może bezpiecznie wysyłać astronautów na wycieczki dookoła Księżyca i pewnie dopiero po 3-4 lotach SLS uda się jakoś zakończyć prace nad tą rakietą.