I jak tu wierzyć poddostawcom?

Dziś taka ciekawostka która mi podesłał czytelnik – jeden z poddostawców SpaceX fałszował wyniki kontroli jakości komponentów jakie firma produkowała dla SpaceX. Co najmniej 76 komponentów które poleciały w co najmniej 10 misjach (z czego 7 było dla NASA i dwie dla USAF) miało sfałszowane certyfikaty jakości. Inżynier odpowiedzialny za te fałszerstwa siedzi i pewnie trochę posiedzi. A firma w której pracował ten oszust straciła kontrakt SpaceX i zbankrutowała – 35 osób straciło pracę.

I jak tu wierzyć komukolwiek? Wystarczy jedna osoba która ma nieuczciwy stosunek do swojej pracy i konsekwencje mogą być katastrofalne (dosłownie). W tytule jest o poddostawcach ale ten problem dotyka także pracowników firmy – w końcu u mnie w pracy strach paru niskiego szczebla managerów przez poinformowaniem góry że bez zainwestowania kilkunastu tys. $ na zmianę wersji biblioteki na wersję bez dziury spowodował że firma straciła ponad miliard dolarów a CEO poszedł na emeryturę (z olbrzymią odprawą). Wystarczy jedna osoba której się wydaje że można pójść na skróty i zaoszczędzić kilka groszy.

SpaceX nie bez powodu stara się produkować ile się da samemu – dopilnowanie jakości jest w ten sposób łatwiejsze, nie trzeba wierzyć certyfikatom które jak widać mogą być fałszowane.