700 dni

Misja OTV-5 X-37B wystartowała 7 września 2017. Właśnie minęło 700 dni. Poprzednia misja (OTV-4) trwała prawie 718 dni, a że każda misja jest dłuższa od poprzedniej to można założyć że raczej nie należy się spodziewać lądowania X-37B w tym miesiącu.

Wiemy że następny start Atlas V z X-37B planowany jest dopiero na kwiecień przyszłego roku. Używając bardzo śliskich założeń o tym że zazwyczaj USAF planuje nie więcej niż 3-4 miesiące bez X-37B na orbicie oznaczało by to że obecna misja może się wydłużyć aż do końca roku. Z drugiej strony na podstawie ostatnich dwóch lotów można by wysnuć równie śliski wniosek że 700 + kilkadziesiąt dni to max co pojazd może wytrzymać na orbicie (poprzednie dwie misje miały długość 674 i 717 dni w porównaniu z 468 i 224 dniami misji 2 i 1). A to by oznaczało że lądowanie może nastąpić dosłownie w każdym momencie.

Jest niemal pewne że X-37B służy do szpiegowania, jak pamiętacie jakiś czas temu pojawiła się rewelacja o tym w jaki sposób potrafi on zmieniać orbitę. Taka możliwość na pewno jest zbędna do testowania materiałów w kosmosie a jednocześnie niezwykle przydatna do niespodziewanego pojawienia się nad obiektem który normalnie jest pracowicie zasłaniany przy każdym przelocie znanego satelity szpiegowskiego. Jednocześnie można zrobić zdjęcia ze stosunkowo niewielkiej wysokości, znacznie niżej niż normalnie latają satelity szpiegowskie.

Rosja twierdzi że X-37B służy także do podglądania/podsłuchiwania innych satelitów latających na LEO (czyli przede wszystkim satelitów szpiegowskich). Jak pewnie pamiętacie jakiś czas temu była maleńka afera z tym że X-37B latał na orbicie której apogeum było niebezpiecznie blisko ISS. Mówiono wtedy że to prawdopodobnie był test “inspekcji satelity” za pomocą tego pojazdu. Dokładne obejrzenie satelitów szpiegowskich Rosji i Chin mogło by pozwolić na lepsze oszacowanie ich możliwości a co za tym idzie przygotowanie skutecznych środków zaradczych. A polatanie w pobliżu takich satelitów pozwala na podsłuchanie ich komunikacji z ziemią.

Podejrzewam że X-37B w razie czego może być “bronią antysatelitarną” – pozwolić na uszkodzenie satelity czy nawet jego ciche porwanie satelity i np. jego deorbitację czy przywiezienie w ładowni. Ale jako że nie słychać o tajemniczych zniknięciach satelitów Rosji czy Chin, (choć rosyjskie satelity miały ostatnio kilka niewytłumaczalnych awarii) to można założyć że nawet jeżeli taka możliwość istnieje to jest trzymana w zanadrzu na wypadek wojny.

Wydaje się także że wiadomo dlaczego program X-37B nie jest rozwijany. Moim zdaniem przyszłość należy do hybrydowych pojazdów hipersonicznych – takich które będą w stanie latać na orbicie jak X-37B, ale jednocześnie zejść w gęstsze warstwy atmosfery nie tylko celem zmiany orbity ale także dla uruchomienia silników. Kilka dni temu wojsko się pochwaliło że zakończyło udane testy silnika SCRAMJET o ciągu około 6 ton. To nadal za mało dla następcy X-37B, ale jak widać wojsko nie próżnuje. W ten kontekst wpisuje się także świetnie schładzacz SABRE który jest rozwijany w Kolorado, choć on będzie raczej służył do RAMJET i zwykłych turboodrzutowych.