ULA ma jednak niezłe wtyczki

Wczoraj pojawiła się spora burza w internetach. Blue Origin złożyło protest przeciwko planowanemu przez USAF wyborowi dwóch firm które dostaną kontrakty na wojskowe starty w latach 2022-2026. Oferty na start złożyły cztery firmy – ULA (Vulcan/Atlas V), SpaceX (Falcon 9/Falcon Heavy), Northrop Grumman (OmegA) i właśnie Blue Origin (New Glenn). Ale szanse na wygraną mają wyłącznie ULA i SpaceX.

Blue Origin zauważa że procedura wyboru dwóch zwycięzców jest wyjątkowo zagmatwana i subiektywna – USAF ma wybrać sobie to co zamówi trochę na zasadzie “a la carte” – firmy nie mają podać łącznej ceny ale ceny jednostkowe za poszczególne wymagania a USAF sobie poskłada z tego to co chce kupić od każdego z dwóch wygranych. Problem w tym że wg. Blue Origin wiele z tych wymagań jest tak zapisanych że nie da się dokładnie oszacować ich kosztu a po drugie nie ma jasnego kryterium w jaki sposób wojsko zdecyduje że dana składanka usług jest “najlepsza”.

Drugi problem to wymaganie że firma oferująca starty ma mieć “zapasową” rakietę. To wymaganie jest moim zdaniem napisane pod ULA, która składa ofertę na Vulcan’a, ale jako zapasową rakietę oferuje Atlas V i Delta IV Heavy. W ten sposób w razie ewentualnych opóźnień czy problemów z certyfikacją Vulcana, ULA może obsłużyć starty które wygrała. SpaceX oferuje Falcon 9 i Falcon Heavy ale z punktu widzenia wojska to jedna rakieta i w związku z tym misje które są priorytetowe pewnie nie zostaną przydzielone SpaceX. Szkoda że Musk nie oferuje Starship/SuperHeavy z zapasową opcją F9/FH… Ale Blue Origin czy Northrop Grumman nie mają zapasowej rakiety i nie wiadomo w jaki sposób mają spełnić to wymaganie.

Trzeci zarzut to oczywiście “dlaczego tylko dwóch wygranych”. Gdyby wojsko zdecydowało się na trzy wygrane firmy to BO miało by jakieś szanse a tak szanse są praktycznie zerowe. Do tego firmy które nie wygrają zostaną odcięte od pieniędzy z funduszu LSA które USAF przydzieliło Blue Origin, Northrop Grumman i ULA. Te pieniądze miały częściowo wynagrodzić koszty specyficznych dla wojska modyfikacji rakiet, które nie da się potem sprzedać komercyjnie. SpaceX tych pieniędzy nie dostał, bo jak pamiętacie chciał je na Starship/SuperHeavy. Jak pewnie też pamiętacie SpaceX już jakiś czas temu złożył protest że dając pieniądze konkurencji a nie im, USAF ich dyskryminuje i zmniejsza ich szanse wygrania w tym przetargu. SpaceX narzekał także że nie może złożyć oferty na starty niektórych ładunków z uwagi na brak odpowiednich osłon ładunku. Zaprojektowanie i wykonanie takich osłon nie jest ekonomicznie uzasadnione, bo ładunków ich wymagających jest parę i koszty by się nie zwróciły a osłony takie są nieprzydatne do lotów komercyjnych. SpaceX chciał by dostawca osłon dla ULA dokonał ich modyfikacji, ale okazało się że ULA ma prawa do tych osłon i pomimo że za te prawa tak naprawdę zapłacili podatnicy, to nie ma szans na to by je udostępnić SpaceX za darmo bo są własnością firmy. Dlatego tylko ULA (I prawdopodobnie Blue Origin i może Northrop Grumman – ten ostatni nie jest pewny) jest w stanie wystrzelić te ładunki.

Jak widzicie sytuacja jest napięta. Wyniki przetargu są raczej przewidywalne – ULA dostanie 60% lotów a SpaceX 40%. Przewidywalne jest także że SpaceX, Blue Origin i Northrop Grumman złożą następne protesty po wybraniu zwycięzców – SpaceX o to że dostał tylko 40% a pozostali o to że nie udało im się uszczknąć ani kawałeczka tortu.

Z punktu widzenia USAF ich wymagania są rozsądne – badania rynku wskazują na to że może się na nim utrzymać max. dwie firmy, pewne satelity są krytyczne dla bezpieczeństwa państwa i trzeba zminimalizować ryzyko, SpaceX mógł był poprosić o pieniądze z LSA na osłony ładunku ale o nie nie poprosił i ich strata. Ważniejsze jest dopilnowanie by mieć w razie czego jak wystrzelić strategiczne ładunki niż pobudzanie konkurencji i minimalizacja kosztów. To ostatnie ma sens, bo w momencie gdy satelita kosztuje kilka miliardów dolarów, to to czy start kosztuje $100M czy $300M jest nieważne. Ważniejsze jest by prawdopodobieństwo awarii było możliwie niskie a tu ULA nadal wygrywa. Jeden utracony satelita za kilka miliardów dolarów i wszelkie oszczędności z obniżenia ceny startów idą do śmieci.

Dlatego spodziewam się że wszelkie te protesty zostaną odrzucone, przetarg wygrają ULA i SpaceX. Blue Origin będzie musiało przeżyć kilka lat bez wojskowych kontraktów (w 2023 będzie następny przetarg na loty po 2026 roku) a ULA przeżyje do 2026 roku a potem się zobaczy – obaj właściciele ULA (Boeing i Lockheed Martin) traktują swoje “dziecko” po macoszemu i bardzo limitują fundusze jakie ULA dostaje na budowę Vulcana – pewnie dlatego że zdają sobie sprawę że po 2026 ULA będzie musiała zamknąć biznes.