A jak już jesteśmy w temacie Tesli

Tesla opublikowała wyniki sprzedaży za Q3 2019. I tak jak w starym dowcipie Laskowika i Smolenia – trzy koła są dobre. Czyli Tesla wyprodukowała i dostarczyła rekordowo dużo samochodów w tym kwartale. Wyprodukowano 96155 samochodów a dostarczono klientom 97000.

Jednak jak patrzymy na to złe koło to okazuje się że:

  • Tesla dostarczyła tylko 1800 więcej samochodów niż w poprzednim kwartale. Pomimo otwarcia wielu nowych rynków.
  • Sprzedaż modelu 3 też jakoś nie chce rosnąć – w tym kwartale sprzedano ich 79600 w porównaniu z 77500 w Q2.
  • Model S i X się sprzedaje jako tako – znacznie gorzej niż w zeszłym roku (wtedy to sprzedawało się po 25k kwartalnie) ale lepiej niż w Q1 tego roku kiedy to sprzedano tylko 12100 sztuk. Wydaje się że popyt się ustabilizował na poziomie 17500 samochodów co kwartał.
  • Tesla obiecała sprzedać między 360 a 400 tysięcy samochodów w tym roku. Musk coś wspominał o 500 tysiącach ale potem się okazało że to ma być tempo produkcji pozwalające na sprzedaż 500 tysięcy a nie sama sprzedaż. Jednak oznacza to że Tesla musi się wziąć ostro do roboty – musza sprzedać minimum 104 tysiące samochodów w Q4 żeby osiągnąć te 360K, 125K żeby obietnice Muska się spełniły i 145K by osiągnąć 400K samochodów rocznie. Ciekawe czy oznacza to jakieś duże obniżki cen? Bo V10 i Smart Summon nie są na tyle atrakcyjne by przyciągnąć rzesze nowych klientów.

Właśnie – a propos Smart Summon – jak na razie wydaje się on poważnie niedopracowany – użytkownicy raportują ze samochody wjeżdżają w słupki, ściany, krawężniki itp. Ale Tesla się gwałtownie uczy – samochody wysyłają dane z kamer do centrali a tam używa się ich do uczenia sieci neuropodobnych. I (zakładając że jest to możliwe) za jakiś czas Smart Summon powinien działać znacznie lepiej.