LC-41 zazdrościło LC-39A

Jak widać na LC-41 zbudowano identyczny system ratowania astronautów. Ten z LC-39A pochodzi jeszcze z czasów promów kosmicznych. Ciekawe że w czasach Apollo takiego systemu nie było – w razie „czego” astronauci mieli zjechać windą do podziemi LC-39A gdzie był specjalny pokój zamocowany na sprężynach – podobny jak centrum dowodzenia w Yucca Mountain – w razie wielkiej eksplozji te sprężyny i amortyzatory miały ograniczać wstrząsy i pozwolić ludziom przeżyć. W przypadku promu kosmicznego (i obecnie Falcona 9 i Atlas V) astronauci zjada sobie koszykami na brzeg platformy (nadal za blisko by przeżyć eksplozję na zewnątrz). Co dalej – nie jestem pewien. W czasach promów kosmicznych na astronautów czekał tam transporter opancerzony i mieli nim zwiewać gdzie pieprz rośnie. Był tez chyba jakiś mały bunkier w którym mieli w razie czego przeczekać najgorsze.

Falcon 9 stanowi znacznie mniejsze zagrożenie dla astronautów niż Atlas V czy Prom Kosmiczny. Począwszy od tego ze będą wsiadali do niego jak będzie zupełnie pusty – nie ma nic co by mogło się zapalić czy wybuchnąć – to do tego rakieta używa wyłącznie paliw ciekłych. A te w razie jakiejś awarii zwykle powodują duży pożar bez jakichś poważnych eksplozji. Duże eksplozje w czasie awarii Amos 6 by przede wszystkim w wyniku uwolnienia się paliw hipergolicznych którymi zatankowany był satelita. I to jedyne ryzyko dla astronautów – Dragon ma sporo takich paliw i jak widzieliśmy potrafią one bardzo gwałtownie eksplodować.

Atlas V stwarza dodatkowe zagrożenia – po pierwsze astronauci będą do niego wsiadali w czasie kiedy rakieta będzie pełna kerozyny, ciekłego tlenu i ciekłego wodoru. Wbrew opowieściom NASA że rakieta jest wtedy w „stabilnym” stanie, trzeba cały czas dolewać wygotowującego się ciekłego tlenu i wodoru, odprowadzać gazowy tlen i wodór itp. Jak to ma być bezpieczniejsze od wsiadania do pustej rakiety? Do tego Atlas V będzie miał dodatkowe silniki na paliwo stałe. W razie jakiejś awarii eksplozja takiego silnika wspaniale miesza kerozynę i ciekły wodór z ciekłym tlenem tak by spowodować większą eksplozję. A poza tym niespalone resztki paliwa stałego rozrzucone po okolicy powodują setki pożarów, uniemożliwiają akcję ratowniczą itp. O tym że Starliner ma także spore zbiorniki paliw hipergolicznych nawet nie wspomnę. Ani o tym że w odróżnieniu od Dragona, dysze systemu ratunkowego Starlinera oraz jego zbiorniki znajdują się znacznie bliżej rakiety i w razie jakiejś awarii szanse na to że zostaną uszkodzone odłamkami są nieporównanie wyższe. W Dragonie mamy bagażnik + osłonę termiczną która chroni to wszystko. W Starlinerze nie ma żadnej ochrony. Dziwię się że NASA się zgodziła na takie rozwiązanie.

Ta kolejka linowa na LC-41 ma znacznie większy sens niż na LC-39A – w trakcie wsiadania do kapsuły może nastąpić np. katastrofalny wyciek ciekłego wodoru. Albo ciekłego tlenu. Albo rozszczelnienie się rury z gazowym wodorem. Różnych możliwych sposobów na awarię jest bardzo wiele. I jedynym sposobem na ratunek jest zwiewane z okolic rakiety. Dlatego te koszyki. W przypadku Falcona 9 ilość możliwych scenariuszy które wymagały by zwiewania astronautów koszykami jest praktycznie zerowa. No może jakby np wykryto jakiś przeciek paliw hipergolicznych w Dragonie podczas gdy astronauci są już na szczycie wieży – wtedy mogli by się ewakuować. Ale szanse na taki scenariusz są minimalne.