Najnudniejszy start roku

Wczoraj wystartowała rakieta Pegasus XL. Wyszedłem przed dom z nadzieją zobaczenia czegokolwiek ale chmury całkowicie zasłaniały widok. Start odbył się gdzieś nad Atlantykiem, nie było ani nic widać ani nic słychać. W sumie to dobrze że to ostatni start tej rakiety + że projekt Stratolaunch się nie udał – zero przyjemności dla oglądających.

Tegoroczna jesienna dziura w startach jest wyjątkowo wkurzająca. Aparaty mi się zakurzyły od bezczynności. Zaczynam w rozpaczy robić zdjęcia ptakom. Jak długo można czekać na jakiś start? SpaceX opóźnił znowu lot Starlink – miał być w październiku, teraz się mówi o listopadzie. Oczywiście nikt nie wie dlaczego. Podobno same satelity są gotowe. SpaceX ma dwie platformy więc nawet jeżeli na jednej z nich trwają prace przygotowawcze do lotów załogowych i do obsługi Starship, to druga może zawsze być użyta. Moim zdaniem znaleźli coś w satelitach co wymaga ich modyfikacji i to jest przyczyną opóźnienia. Ale to tylko przypuszczenie, nie ma żadnych plotek które by to potwierdzały.

SpaceX ma spore plany na resztę roku – trzy lub nawet cztery loty Starlink, JCSAT 18, test systemu awaryjnego Dragona i CRS-19. Trudno uwierzyć żeby udało się to w dwa miesiące wykonać więc pewnie będzie sporo opóźnień. Priorytetem jest na pewno test Dragona, bo od niego zależy kiedy polecą w kosmos astronauci + jest to krok milowy za który NASA zapłaci SpaceX sporo pieniędzy. Podobnie z JCSAT 18 czy CRS-19 – loty dla klientów = pieniądze od razu. Starlink jest inwestycją która zacznie przynosić pieniądze dopiero za jakiś czas i trzeba tak manewrować pieniędzmi by ich nie zabrakło, szczególnie że firma ma teraz suchy okres – planowane wielkie wypłaty od NASA za lot załogowy się opóźniają, lotów komercyjnych nie ma za wiele a koszty rosną wraz z inwestycjami w Starship.

ULA też nie ma żadnych planów startowych aż do grudnia – wtedy to planowany jest lot Starlinera. Ale ten też może się opóźnić – Boeing musi najpierw przetestować system ratowania kapsuły + rozwiązać problemy ze spadochronami.

W listopadzie leci Antares, ale to z Virginia i nie chce mi się jechać dziesięciu godzin w jedną stronę żeby zobaczyć tą rakietę. Nawet nie próbowałem zapisać się do NASA Social, zresztą pewnie i tak by mi nie dali.

Jedyna nadzieja w jutrzejszym locie, ale ten też nie jest pewny bo kto wie jaka będzie jutro pogoda. Prognozy są obiecujące ale dowiemy się jutro rano czy się spełniły.