Obrzydliwe jak Boeing ssie podatników

Przed chwila pojawił się raport inspektora generalnego NASA o programie lotów załogowych:

https://oig.nasa.gov/docs/IG-20-005.pdf

I czytając go człowiekowi włosy stają dęba. Tam musiały być spore łapówki, nie ma innej opcji. NASA zmarnowała 144 miliony dolarów płacąc Boeingowi za coś czego nie dostarczy. Co ciekawe SpaceX oferował podobną opcję (wydłużony lit DM-2) za znacznie mniejsze pieniądze, ale NASA nawet nie chciała rozważyć oferty firmy tylko podpisała kontrakt z Boeingiem. Było by taniej kupić miejsca w Soyuzach ale o tym też nikt nie pomyślał.

Inspektor zauważa że obie firmy mają olbrzymie problemy ze spełnieniem wymogów bezpieczeństwa – zarówno spadochrony jak i system awaryjny w przypadku obu kapsuł dają popalić. I realistycznie nie ma szans by pierwsza misja poleciała przed latem 2020. Ciekawe że SpaceX ma większe opóźnienie niż Boeing – 3 1/4 roku w stosunku do 2 3/4 roku Boeinga.

Dowiadujemy się że w sierpniu 2018 dwa z trzech spadochronów towarowego Dragona zawiodły. Nie wiadomo jak bardzo – czy kompletnie się podarły, czy uszkodzenia były mniejsze ale wystarczająco groźne by spowodować opóźnienia programu załogowego. A w kwietniu 2019 wszystkie spadochrony się urwały i testowa kapsuła zrobiła krater. Ten test musiał być szokiem dla wszystkich. Co ciekawe nowy system spadochronów który SpaceX zaczął testować w sierpniu 2019 zdążył już pokazać dwie anomalie które wymagają modyfikacji.

Okazuje się także że system separacji kapsuły Boeinga nie ma refundacji i jego awaria gwarantuje utratę załogi. Boeing zamiast to przeprojektować poprosił NASA o zgodę na takie rozwiązanie i NASA ta zgodę przyznała co samo w sobie jest dziwne bo łamie to zasady programu – nie może być żadnego systemu który byłby bez redundancji.