MK2 i MK4 są martwe

Tydzień mnie nie było (i jak widać z godziny postu mam straszny jet lag) a tu takie wiadomości. SpaceX praktycznie zamknął swoją placówkę w Cocoa. Cześć ludzi zwolniono, cześć przeniosła się do Boca Chica i do Hawthorne. Pierścienie które zrobiono dla MK4 poszły na złom. MK2 jest powoli demontowany – z części nosowej usunięto zbiorniki i co tam się dało. W miarę porządnie zrobione bulkheads pojechały do portu i załadowano je na statek.

Plotki mówią o tym że po prostu SpaceX odkryło to co podejrzewaliśmy – nie da się pospawać rakiety pod chmurką – różnice w wymiarach robionych w ten sposób pierścieni były zbyt duże by dało się z nich zbudować coś co wytrzyma wysokie ciśnienie bez rozerwania się. Potrzebna jest znacznie większa precyzja wykonania by całość się trzymała kupy. A to oznacza znacznie większe koszty a co za tym idzie konieczność oszczędzania. Dlatego będzie tylko jeden Starship w Boca Chica na razie.

A poza tym to już jutro (choć może się to opóźnić do czwartku) start Falcona 9 z Dragonem. Okienko jest natychmiastowe o 12:51 czasu lokalnego. Pogoda ma sprzyjać, choć może być problem z wiatrem w wysokich warstwach atmosfery, wczoraj w nocy przeszedł nad nami bardzo silny front atmosferyczny który przyniósł spore ochłodzenie i w tym momencie jet stream jest gdzieś nad Florydą.

Ciekawostką jest to że SpaceX planuje lądować rakietą na barce zamiast na LZ-1. Co więcej barka jest dość daleko od lądu. Dlaczego? Nie mam pojecia.

Planowany najpierw na listopad a potem na grudzień test systemu ratowania Dragona przesunął się na styczeń. Zakładając ze będzie on udany, to załogowa misja DM-2 ma szanse na start pod koniec lutego 2020.

Poza tym w grudniu ma być jeszcze jeden Starlink + JCSAT-18. No i Boeingowy OFT-1 – w końcu coś się rusza.