Typowy Musk

Trochę takie roczne podsumowanie postępów prac nad BFR/BFS, bo mnie naszło na refleksje. Ten rok był bardzo ciekawy z kosmicznego punktu widzenia. Szczególnie z punktu widzenia przyszłości SpaceX i załogowych lotów na Marsa i Księżyc.

Początek roku nie był zbyt udany – w styczniu wiatr zepsuł nos Starhoppera. Jednak firmie to z bardzo nie przeszkadzało i już w marcu Starhopper dostał Raptora. Na początku kwietnia Starhopper pierwszy raz oderwał się troszkę od ziemi. Niestety przy okazji Raptor się popsuł i trseba było poczekać na następny, lepszy egzemplarz. Po drodze SpaceX miał jakieś problemy z Raptorem #5 i wszystko się troszkę opóźniło. W końcu w lipcu SpaceX było gotowe do testów ale nastąpiła jakaś awaria i mieliśmy dość spektakularny pożar. W końcu 25 lipca SpaceX pokazało że nie są bandą amatorów i wielki czopek poleciał kawałeczek. Przygotowania do dużego skoku zajęły następny miesiąc i 27 sierpnia Starhopper w końcu przeleciał obiecane 150 metrów.

W międzyczasie w okolicach maja tego roku odkryliśmy że SpaceX buduje drugi Starship w Cocoa. Prace postępowały dość szybko, interesującym krokiem była budowa niesamowicie wielkiego hangaru na rakietę. SpaceX zainwestował sporo pieniędzy i czasu w rozbudowę fabryki i budowę MK2. Wielkim pytaniem był sposób w jaki rakieta dotrze do KSC, ale udało się odkryć plany transportu. Miał on nastąpić gdzieś we wrześniu.

We wrześniu Elon opowiedział o planach SpaceX, o tym jak to firma zrobi cztery Starhoppery, dwa będą służyły do testów lądowań a dwa do testów powrotów z orbity. Dowiedzieliśmy się że Starship będzie jednak pokryty płytkami ceramicznymi. SpaceX chce je produkować w Cape Canaveral, w tym celu wynajął miejsce gdzie dawniej USA robiło coś związanego z kafelkami do promów kosmicznych. Jednak moje cotygodniowe wizyty pokazują że jak dotąd nic tam się nie dzieje.

We wrześniu i w październiku byliśmy świadkami szybkich postępów w budowie Starship w Boca Chica – rakieta dostała skrzydła i siłowniki, jednak już wtedy pojawiły się pierwsze odchyłki od planu – z uwagi na to że Starship miał mieć tylko trzy silniki, rozkład masy był inny niż planowano a to wymagało przeniesienia zbiorników do dziobu rakiety. Prace w Boca Chica szły jak po grudzie jednak stałe coś tam się działo, a w szczególności produkowano dużą ilość pierścieni dla MK4.

W listopadzie wszystko wydawało się nadal iść zgodnie z planem choć widać było że SpaceX zdecydowanie zmniejszył tempo budowy Starship w Cocoa. Jednak wszystko się zmieniło 20 listopada, kiedy to podczas testu tankowania Starshipa w Boca Chica nie wytrzymał jeden ze spawów i prototyp się spektakularnie rozpadł. To spowodowało wielką zmianę planów SpaceX. MK1 i MK2 idą na żyletki. Pierścienie które zrobiono dla MK4 też idą na żyletki. MK3 będzie budowany w Texasie. Prace na Florydzie chwilowo zamierają, fabryka w Cocoa zostanie prawdopodobnie zamknięta i przeniesiona do KSC.

Całość to typowy Musk – hura optymistyczne plany (przed końcem 2019 mieliśmy być świadkami orbitalnych lotów Starship) i brutalne zderzenie planów z rzeczywistością. Czy Starship powstanie? Nie mam żadnych wątpliwości że tak – w końcu najtrudniejszy element rakiety, czyli silnik jest już gotowy. Zrobienie odpowiednio lekkiego zbiornika na paliwo i utleniacz nie jest jakoś szczególnie trudne, choć wydaje się że plan Elona by zrobić to pod chmurką za pomocą ręcznych spawarek i stali z rolki nie jest realny. Jednak nadal wierzę w to że uda się znaleźć jakiś pośredni sposób produkcji który nie będzie wymagał kosmicznych technologii (i kosmicznych kosztów). Ciekawszym pytaniem jest kiedy zobaczymy latający Starship – moim zdaniem suborbitalne skoki tej rakiety zobaczymy jesienią 2020 a pierwsze loty orbitalne nie wcześniej niż w 2021. Na SuperHeavy trzeba będzie poczekać co najmniej do jesieni 2021 i myślę że właśnie w 2021 zobaczymy bezzałogowy lot Starship wokół księżyca. Bezzałogowe lądowania na Księżycu wymagać będą tankowców a to oznacza 2022 rok najwcześniej, choć pewnie wszystko się do 2023 obsunie. O załogowych lotach nawet nie chcę spekulować, bo jak widać na przykładzie Dragona są one nieporównanie trudniejsze – zapewnienie bezpieczeństwa ludziom jest nieporównanie trudniejsze niż zrobienie rakiety bezzałogowej. Elon jest ryzykantem, ale dobrze wie że jakakolwiek smierć w jego rakiecie może spowodować wielkie problemy.