Następny czwarty lot

W sobotę startuje następna porcja satelitów Starlink. Polecą one rakietą której pierwszy stopień ma numerek B1056. Ta rakieta najpierw poleciała z misją CRS-17 (lądowanie na barce), potem CRS-18 (lądowanie na LZ-1), a potem wysłała na geostacjonarną satelitę JCSAT-18 (lądowanie oczywiście na barce). To już czwarty pierwszy stopień który leci po raz czwarty, wcześniej tego wyczynu dokonały B1046, B1048, i B1049. B1047 nie istnieje już (misja AMOS-17 wymagała poświęcenia go), B1050 byłem świadkiem jak nie wyszło mu lądowanie, B1051 pewnie zostanie użyty po raz czwarty B1052 i B1053 to boczne Falcona Heavy, B1054 został zmarnowany przy pierwszym locie (wojsko chciało mieć zapis bezpieczeństwa), B1055 i B1057 to centralne Falcona Heavy (oba nie przeżyły), B1058 poleci z załogową misją na ISS (czyli jest specjalną wersją, inną od tych towarowych) a B1059 dopiero odbył jeden lot (CRS-19). I koniec. Dzięki wielokrotnemu używaniu pierwszych stopni SpaceX może wystrzeliwać ładunki co parę tygodni bez martwienia się produkcją Merlinów i nowych pierwszych stopni. O tym że każdy taki lot zaoszczędza kilkadziesiąt milionów dolarów nawet nie wspomnę. Ciekawe co na to krytycy wielokrotnego używania rakiet którzy twierdzili że nie ma to sensu ekonomicznego?