Wejście smoka

Ważny krok milowy – załogowy Dragon którym miejmy nadzieję w tym roku polecą astronauci na ISS dojechał do KSC. Podobno SpaceX brakuje dwóch testów spadochronów i jak te wykonają to NASA nie będzie miała już żadnych zastrzeżeń do Dragona i będzie można lecieć. Dzięki zeszłorocznej awarii spadochronów SpaceX stworzył zupełnie nowe, dużo bardziej zaawansowane modele tego jakie są interakcje pomiędzy kilkoma spadochronami. Te modele zastosowane do spadochronów Oriona pokazały że trzeba je poprawić. Nie wiem czy użyto ich także do spadochronów Starlinera, ale podejrzewam że tak i że informacje o tym że spadochrony tej kapsuły wymagają modyfikacji mogą także być efektem tego nieudanego testu. NASA podobno jest wdzięczna SpaceX, bo nie mieli takich dokładnych modeli jak dotąd i to co SpaceX stworzył znacząco zwiększy bezpieczeństwo nie tylko Dragona ale także pozostałych kapsuł.

Wyczytałem także że NASA nie ma już wątpliwości że tankowanie rakiety po tym jak astronauci siedzą zapięci w kapsule jest bezpieczniejszym rozwiązaniem niż instalowanie ich w rakiecie pełnej paliwa i utleniacza. SpaceX udało się dokładnie scharakteryzować zakres bezpieczeństwa nowych COPV i połączenie procedur tankowania z dodatkowymi czujnikami zmniejsza prawdopodobieństwo eksplozji poniżej wymaganej przez NASA granicy.

Mówiąc inaczej – SpaceX jest gotowy do lotu. Teraz tylko te dwa testy spadochronów, trochę biurokracji NASA i jest szansa że zobaczymy w końcu amerykańskich astronautów lecących na ISS czymś innym niż Soyuz. Znając szczęście to pewnie będę wtedy w Polsce…