I po wakacjach

Widzę że mnie sporo ominęło, ale najciekawsze jak zwykle przede mną. Przede wszystkim huragan. Modele są dość niepewne i może narobić większych szkód niż te sprzed kilku lat. Na razie wszyscy czekają na jakąś lepszą prognozę ścieżki. NASA planuje lądowanie załogowego Dragona w niedzielę po południu, ale gdzieś na zatoce meksykańskiej – prawdopodobnie w okolicach Pensacola, FL. Szkoda, bo miałem nadzieję zobaczyć spadochrony, ale co się odwlecze to nie uciecze. Podobna sytuacja z tym nieszczęsnym lotem Starlink który od początku lipca nie może wystartować. Huragan go też opóźni. To nie za dobrze dla SpaceX, bo Bezos dostał zgodę na budowę własnej konstelacji satelitów komunikacyjnych. Amazon ma zwyczaj nie wchodzenia na rynek pierwszy; zwykle próbują zrobić coś co było by konkurencyjne – a to cenowo, a to technologicznie. Zazwyczaj odnoszą sukces, ale nie zawsze – Amazon Phone był wielką porażką. Zobaczymy jak będzie z tym internetem – boje się że może być poważną konkurencją dla SpaceX. Amazon ma olbrzymie doświadczenia w budowie dużych sieci komunikacyjnych i centrów przetwarzania danych i własny internet świetnie pasuje do ich oferty, szczególnie tej nastawionej na klientów biznesowych i rządowych. SpaceX nie ma wystarczającego zaplecza i kontaktów by zadowolić tak wymagających klientów jak CIA czy NSA. To że SpaceX będzie na rynku pierwszy nic nie znaczy, większość dużych klientów poczeka z poważnymi decyzjami na pojawienie się internetu Amazona i dopiero wtedy podpisze długoterminowe kontrakty.

Ominął mnie też test statyczny SN5. Tzn. nie ominął – siedziałem akurat w samolocie i zdążyłem zobaczyć zanim mi stewardesa kazała wyłączyć telefon.

Podobnie ze startem F9 dwa tygodnie temu – zobaczyłem go z okna samolotu. Niestety stojącego na pasie startowym, więc nawet nie ma czego pokazywać.

Za to start Atlas V przegapiłem kompletnie i bardzo żałuje – mogli choć jeden dzień na mnie poczekać 🙁 Sądząc ze zdjęć to start był przepiękny. Atlas V jest jednak znacznie bardziej fotogeniczny niż F9 – złoty, z wielką osłoną ładunku i produkujący olbrzymie ilości śnieżnobiałego dymu. Cóż, będą następne.

O samych wakacjach napisze w osobnym poście. Bo jest o czym. Cztery wulkany. Ponad 2000 kilometrów samochodem.