Ciekawe czy śpią?

Dragon i jego załoga odczepili się wczoraj od ISS i zgodnie z harmonogramem w tym momencie śpią. Pobudkę mają zaplanowaną na 7:40 rano, ale zabawa zacznie się dopiero o 13:51 kiedy to Dragon pozbędzie się bagażnika. Kilka minut później następny ważny moment – ostatnie odpalenie silników Draco. Samo lądowanie planowane jest na 14:48 czasu lokalnego (czyli 20:48 w PL).

Lądowanie oczywiście w okolicach Pensacola, FL – w tym samym czasie Cape Canaveral będzie miał dość nieudaną pogodę dzięki burzy tropikalnej Isaias która jak do tej pory wydaje się być czymś o czym nie warto nawet pisać. Miał być huragan ale wszystko się rozlazło i będzie tylko trochę wiatru i deszczu a i to nie wiadomo.

Dragon jest dobrze przetestowany i mam nadzieję że dowiezie astronautów na ziemie bez żadnych większych emocji. NASA się trochę martwi tym jak się kapsuła zachowa w czasie wejścia w atmosferę – z uwagi na niesymetryczność (silniki SuperDraco) istnieje bardzo niewielkie prawdopodobieństwo że kapsuła może zacząć wirować. To może spowodować „złapanie” plazmy w mocowania silników, ich przegrzanie i roztopienie się. Nie za bardzo rozumiem mechanizm takiego scenariusza ale skoro Musk się tym martwi to pewnie jest to realne. Podejrzewam że związane jest to z asymetrycznym rozkładem masy kapsuły tak by mogła ona troszkę „szybować” a mówiąc inaczej wchodzić w atmosferę pod kątem który ogranicza przeciążenia. Kapsuła musi być stale pod odpowiednim kątem w stosunku do trajektorii. Wtedy gorąca plazma która powstaje w wyniku kompresji powietrza przez osłonę termiczną opływa kapsułę w pewnej odległości i nie powoduje nadmiernego nagrzewania. Obroty mogą to zepsuć i kapsuła będzie się „obijała” o ścianę plazmy. I właśnie w takiej sytuacji może nastąpić złapanie plazmy w silnikach SuperDraco. Cóż, miejmy nadzieję że to nie nastąpi. Nie było to problemem w czasie lotu demo-1, ale demo-2 to zupełnie inna bajka i wszystko może się zdarzyć.

Drugi nerwowy moment to rozłożenie spadochronów. Jak pamiętacie poprzednia wersja tychże zawiodła na całej linii w czasie jednego z testów i SpaceX musiał je przeprojektować. Przy okazji cały świat nauczył się czegoś nowego o spadochronach i o siłach działających na nie w czasie rozkładania się. Wersja #3 spadochronów jest znacznie lepsza i raczej nie powinna spowodować żadnych problemów.

Fajnie że lądowanie jest w normalnych godzinach, także w Polsce – będzie można je obejrzeć bez zarywania nocy.

Jednocześnie dziś SpaceX planuje 150 metrowy skok silosa ze stali nierdzewnej. Trudno powiedzieć czy do niego dojdzie, postęp prac nad Starship jest znacząco wolniejszy niż to sobie wyobrażał Musk. Tu też wiele rzeczy może pójść źle, a co gorsza nawet udany test ma średnią wartość – SN5 zrobiony jest ze stopu stali który SpaceX już jakiś czas temu zdecydował się nie używać. W sumie dziwie się że planują ten test, ale pewnie w jego wyniku uda się nazbierać jakieś dane które pozwolą na poprawienie modeli i zmniejszenie ryzyka w następnych egzemplarzach Starship.

Swoją drogą to nawet sceptycy nie spodziewali się chyba że tam długo zejdzie SpaceX z budową Starship. Jak pewnie pamiętacie Musk obiecywał loty suborbitalne jeszcze w zeszłym roku. A w sierpniu 2020 to już Starshipy miały latać na orbitę. Jak widać wcale to takie proste nie jest – zrobienie odpowiednio sztywnego i lekkiego cylindra ze stali nierdzewnej wcale nie jest takie łatwe i raczej nie da się tego pospawać na kolanie. Trochę mi cała sytuacja przypomina akcję z Tesla Model 3 – tam też Musk musiał się przekonać że nie da się w pełni zautomatyzować produkcji. Cóż, to właśnie cecha Elona – podważanie dotychczasowej wiedzy o tym czego się nie da zrobić. W przypadku Starship pewnie będzie to gdzieś pomiędzy „spawaniem na kolanie” i zaawansowanymi technikami budowy rakiet z jakich korzysta ULA, Blue Origin a także sam SpaceX budując Falcona 9. Tesla też kiedyś to osiągnie – Musk już obiecuje że Tesle produkowane w Niemczech będą zupełnie inne technologicznie, tak by właśnie dało się zmaksymalizować automatyzację montażu. Firma podobno także pracuje nad kompletnym redesignem modeli S i X i jednym z celów jest właśnie automatyzacja produkcji.

Pisanie tego postu mi tyle czasu zajęło że za chwilę jego tytuł stanie się nieaktualny 😉