Czyżby się wystraszył?

Chris Ferguson – astronauta zatrudniony przez Boeinga jako komandor załogowego lotu CFT Starlinera ogłosił dziś że rezygnuje z tego zaszczytu. Powodem jest chęć zajęcia się rodziną. Jednak jakoś trudno jest nie podejrzewać że może mieć ona jakiś związek z porażką pierwszego lotu kapsuły oraz zdumiewającym bałaganem i niekompetencją jakie NASA odkryła. Lot CFT miał być dość nietypowy – NASA zapłaciła Boeingowi sporą kasę za to że zamiast dwóch astronautów tej firmy i krótkiego pobytu na ISS, kapsułą poleci trzy osoby – tylko jeden astronauta Boeinga i dwóch astronautów NASA. I zostaną na ISS przez kilka miesięcy. Było to w momencie kiedy wydawało się że Boeing będzie pierwszą firmą jaka dotrze do ISS a celem było ograniczenie kosztów kupowania miejsc w Soyuzach. Miejsca i tak trzeba było kupić bo obie firmy się spóźniły, ale opóźnienia Boeinga są tak duże że obecnie ta modyfikacja kontraktu nie ma zupełnie sensu – taniej było by wysłać następną kapsułę SpaceX. Ale już za późno.

Chris Ferguson mówił kiedyś że jego powodem odejścia z NASA i przejścia do Boeinga była nadzieja że zostanie pierwszym astronautom który po długiej przerwie wróci z ISS do USA amerykańską kapsułą. Na bycie pierwszym już nie ma szans, za to jest szansa na to że może być pierwszym astronautą w historii który zginie w prywatnej kapsule kosmicznej i pewnie taka rola mu się średnio podoba. Ta rezygnacja pewnie sporo namiesza w Boeingu – trzeba na gwałt zacząć trenować jego zastępcę.

P.S. Chris ma polskie korzenie 🙂 Jego mama nazywała się Mary Ann (Florkowski) Pietras.

P.P.S. Burry Wilmore z NASA zajmie jego miejsce. W ten sposób w testowym locie Boeinga nie będzie ani jednego astronauty Boeinga.