Senator Shelby się chyba załamie

Jak pewnie wiecie SLS do tej pory nie został skasowany przede wszystkim dzięki jednemu senatorowi – Richard Shelby z Alabamy. To on pilnuje nie tylko by NASA przypadkiem nie zrezygnowała z budowy jego ulubionej rakiety ale także by NASA nie inwestowała w jakiekolwiek technologie które mogły by zagrozić SLSowi. Jedną z tych technologii jest tankowanie na orbicie. Pozwala ono na używanie mniejszych rakiet bo zamiast wysyłać cały ładunek z paliwem za jednym zamachem można wysłać go na dwa skoki. Dlatego przez długi czas NASA ignorowała tą technologię. Jednak albo Shelby się zagapił albo zrozumiał że nie ma odwrotu albo po prostu uznał że to wszystko co się da wycisnąć z NASA dla Alabamy i odpuścił. I NASA rozdała kontrakty na testy tankowania w kosmosie. SpaceX się załapał – za $53M firma ma zademonstrować przelanie 10 ton kriogenicznej cieczy w kosmosie. Wygląda na to że będzie to w ramach jednego egzemplarza Starship a samo przelewanie będzie wewnątrz.

Inne firmy tez dostały kontrakty – ULA $86M za jakąś ram modyfikację Centaura która pozwoli na wielotygodniowe loty. Lockheed Martin $89M za testy technologii transferu ciekłego wodoru. Eta Space (w życiu o nich nie słyszałem) za test przechowywania kriogenicznej cieczy przez 9 miesięcy na orbicie ziemi (test poleci Electronem).

Poza tym NASA przyznała sporo innych małych kontraktów, z czego najciekawszy jest dla Nokia – firma chce budować sieć telefonów komórkowych 4G na Księżycu. $14M ma pomóc w tym.

Poza tym wiele firm dostało kontrakty na różne inne technologie które mogą się przydać – np. ogniwo paliwowe które działa w dwie strony (może także produkować wodór i tlen z wody), system produkcji tlenu z księżycowego regolitu, nowy wysięgnik, ogniwo paliwowe o dużej trwałości, ogniwo paliwowe zasilane metanem, chemiczny generator ciepła i energii elektrycznej, mały skoczek księżycowy pozwalający na transport 1 kg na 2.5 km, bezprzewodową ładowarkę którą będzie można użyć do ładowania urządzeń na Księżycu i tym podobne.

NASA się na poważnie bierze za planowanie lotu na Księżyc. Jednak nadal SLS jest kluczowym elementem wszelkich planów. Nawet jeżeli SpaceX do tego czasu zbuduje załogowy Starship, to i tak astronauci NASA wsiądą do niego dopiero na eliptycznej orbicie Księżyca gdzie dolecą Orionem. Podobnie z powrotem na Ziemię – nawet jeżeli Starship będzie umiał wrócić bezpiecznie to i tak astronauci będą musieli wracać Orionem na spadochronach.

A propos Starship to już pewnie widzieliście zdjęcie od Muska z trzema silnikami. Wygląda niesamowicie, aż trudno uwierzyć że obiecywany na jesień zeszłego roku lot suborbitalny ma szanse się odbyć w tym roku. Trudno też uwierzyć że NASA powoli przestaje ignorować tą rakietę, w końcu to wróg #1 SLSa.

P.S. Byłem kilka dni na wakacjach ale już wróciłem